Dualizm świata jest jak mama i tata. Jest jak piękna willa i stara, zniszczona chata. Tworzy podziały, różnice i skale. Rozdziela rzeczy na duże i małe.
Kiedy się rodzisz, zaczynasz tworzyć. A ludzie wokół zaczynają drążyć. Zaczynają mówić co możesz, kim jesteś, gdzie wejść powinieneś. Choć, czy to jest prawdą, w zasadzie nie wiesz.
Lecz wierzysz im, słuchasz, nadstawiasz ucha. Otwierasz swe oczy, gdy słońce wschodzi, a noc odchodzi.
I stawiasz pytanie co na śniadanie. Nie myślisz jeszcze czym jest to słońce, młodziutki jesteś, więc dalekie końce. Nie pytasz co potem będzie kłopotem. Prędzej zapytasz czy popić kompotem. Bo Twój świat się tworzy, kreuje dopiero i jeszcze nie wiesz czym życiowe zero.
Ufasz dorosłym, słuchasz co mówią. Choć, gdy jesteś dzieckiem, to pewnie Cię nudzą. Bo nie ma w Twej głowie jeszcze ich systemu. Nie ma zakazów, nakazów, nic przeciw innemu.
Jesteś otwarty, uczysz się grać w karty, uczysz się reguł, podsłuchujesz żarty. Widzisz i słyszysz dorosłych wokół, obcujesz z naturą i czujesz spokój. Życie jest proste, jest dobre, radosne. Nie pytasz zimą co będzie na wiosnę.
Żyjesz tu i teraz, doświadczasz, poznajesz. Nie boisz się jeszcze i cieszysz się szczerze. Przyjmujesz co spotkasz na swojej drodze, bierzesz do siebie historie o niebie. Jedno co chcesz wiedzieć - czy ktoś kocha Ciebie. Bo umysł Twój czysty, nie brudny w wymysły.
Dopiero z czasem poznajesz kwasy. Wpajane do mózgu Twego szarej masy. To przychodzi z wiekiem, lęk przed człowiekiem. Strach przed innymi, podobno groźnymi. Podobno, bo w sumie sam nie wiesz dlaczego, lecz tak właśnie zacznie się tworzyć Twe ego.
I tak też zapomnisz, że byłeś skromny. Że chciałeś pomagać bezinteresownie, bo świat dorosłych coś innego powie. Wpoi Ci walkę, chociaż nie wiesz po co. I właśnie wtedy zaczniesz płakać nocą. Bo nie rozumiesz dlaczego masz walczyć. Z kim, gdzie, w jakim celu. Lecz dorosłych wokół będzie tak wielu, że z czasem przejmiesz te ich chore myśli. Być może z doświadczeń spaczone wymysły. Że świat jest brudny, szary i zły, że wilk nie obroni, lecz wyciągnie kły. Że ciemność jest straszna, kominiarz zły znak da, czarownice zjedzą, bo są starą jędzą i wiele innych baśni świata złego.
Będą opowiadać o innych dorosłych, nie myśląc o tym, że Twój świat radosny, zaraz przez historię, popadnie w ruinę, bo przejmiesz ich minę i zaczniesz odczuwać za pierdoły winę. I tak też dorastać zaczniesz w przekonaniu, że dobro tylko w innych wykonaniu, a Ty człowiek mały, nie jesteś ze skały i wciąż masz uważać, a myśli wyważać. Nie mówić co czujesz i czego pragniesz, bo pragnienia sprawią, że znajdziesz się na dnie. Że chować masz strachy, uczucia, emocje, bo dorosłych rady tylko pomocne. A Ty dzieciak mały, masz słuchać stale i wbijać na pale co słabe.
A co najgorsze masz wziąć to na wiarę. Bo ktoś tak mówi i to ma być prawdą. Nikt się nie przejmie jak bardzo marną. Nie przejmie dlatego, że w większości nie wie. Sam był kiedyś dzieckiem, wychowanym w sposób, w jaki stworzy Ciebie.
I tak z pradziada na dziada, a z ojca na syna, przechodzi zawsze wymyślona wina. Bo mówić Ci będą, że innej prawdy po prostu nie ma. Że hiena to hiena, a niebo niebieskie, że ogień parzy, a Ty masz się bać ich. Nie myśleć inaczej, bo już przecież znasz je. Bo przecież Ci mówią, więc nawet nie próbuj. Chowaj odwagę i nie waż się nawet położyć na wagę, zachowaj powagę. Nie żartuj, nie prostuj, jak coś skrzywione to przecież uszkodzone. Nie szukaj monet tam gdzie Ci powiedzą, bo dorośli przecież zawsze lepiej wiedzą.
Przodkowie
By Zaprzytomnie | zaprzytomnie | 8 Apr 2021
How do you rate this article?
0
zaprzytomnie
Czasem bywa za... za bardzo, za mało, za daleko. Spróbujmy znaleźć środek. Poszukajmy równowagi. Znajdźmy odpowiednią perspektywę dla naszego myślenia, działania, dla naszego życia.
Send a $0.01 microtip in crypto to the author, and earn yourself as you read!
% to author / 80% to me.We pay the tips from our rewards pool.