
We go along the "military road" to the town of Stepantsminda. This is the only road in the mountains connecting the Russian and Georgian parts of the Caucasus. From a strategic point of view, it is very important, as a huge trade route runs through here. The road is quite pleasant but under constant construction. In winter it is sometimes impassable and its renovation takes almost the whole year.
Jedziemy "drogą wojenną" do miejscowości Stepancminda. To jedyna drogą w górach łącząca rosyjską i gruzińską część Kaukazu. Z punktu widzenia strategicznego jest bardzo ważna, prowadzi tędy bowiem ogromny szlak handlowy. Droga całkiem przyjemna ale w ciągłej budowie. Zimą czasami bywa nieprzejezdna i jej remont trwa praktycznie cały rok.



The photos taken from the car show how important this trail is. There are trucks and trucks with various registration plates stretching for kilometers: Georgian, Russian, Georgian, Armenian, even Polish and many other countries.
Na zdjęciach robionych z samochodu widać jak ważny to szlak. Kilometrami ciągną się ciężarówki i tiry na różnych rejestracjach, gruzińskich, rosyjskich, gruzińskich, armeńskich, a nawet polskich i wielu innych krajów.





After about 3 hours we arrive in Stepantsminda and look for our new place. There was no problem with locating it because I chose the facility close to the center of the town.
Po około 3 godzinach dojeżdżamy do Stepancmindy i szukamy naszego nowego lokum. Ze zlokalizowaniem nie było najmniejszego problemu, ponieważ wybrałem obiekt blisko centrum miasteczka.


Of course, the standard in Georgia, at least towards Poles, is greeting. So, treat yourself to Georgian "chacha" and khachapuri pancake. As we stayed there for two nights, we were greeted twice 😀. The conditions are a bit like tourist shelters, quite austere and rustic, but we had our own room, private bathroom, hot water, coffee and tea for free, and in the evenings, when the temperature dropped significantly, we even had the heating turned on
Oczywiście standardem w Gruzji, przynajmniej w stosunku do Polaków, jest przywitanie. Czyli poczęstunek gruzińską "czaczą" oraz plackiem chaczapuri. Jako, że zostaliśmy tam dwie nocy, zostaliśmy przywitani dwa razy 😀. Warunki przypominają trochę schroniska turystyczne, dość surowo i rustykalnie, ale mieliśmy swój pokój, prywatną łazienkę, gorącą wodę, kawę i herbatę za darmo, a wieczorami gdy temperatura znacznie spadała włączano nam nawet ogrzewanie.



However, the most important thing for us was the view from this Guest House. The terrace was situated with a view of Mount Kazbek and the Orthodox Church "Cminda Sameba". It was a bull's-eye.
Najważniejszy jednak dla nas był widok z tego Guest Hausu. Taras usytuowany był bowiem z widokiem na górę Kazbek oraz Kościół Prawosławny "Cminda Sameba". To był strzał w dziesiątkę.


The mountain was kind to us because, despite the terrible weather, we had it in view every evening. The most beautiful views were after sunset, when it was dark in the valleys and the mountain, due to its height, was still beautifully lit.
Góra była dla nas łaskawa, bo mimo fatalnej pogody mieliśmy ją na widoku każdego wieczoru. Najpiękniejsze widoki były już po zachodzie słońca, gdy w dolinach było już ciemno, a góra za zasługą swej wysokości nadal była przepięknie oświetlona.

In the next post, a trip to the Orthodox Church "Cminda Sameba", which was also beautifully visible from our observation position on the veranda. Finally, a short video and views from the veranda of our guesthouse.
W kolejnym poście wyprawa do Kościoła Prawosławnego "Cminda Sameba", który również pięknie był widoczny z naszego stanowiska obserwacyjnego na werandzie. Na koniec krótki film i widoki z werandy naszego pensjonatu.

© copyright mtravel
Photo: Panasonic Lumix, Go Pro 7, Nikon Coolpix 9300